Filip Przymusiński – wielokrotny medalista imprez triathlonowych w Polsce, trener, wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Cześć Filip! Jak wszyscy wiemy jesteś bardzo doświadczonym zawodnikiem, w końcu już 14 lat temu startowałeś w zawodach triathlonowych, kiedy to ten sport dopiero raczkował w Polsce. Mam dla Ciebie specjalny zestaw pytań, na które na pewno bardzo dużo będziesz nam w stanie powiedzieć, dzięki doświdczeniu zarówno zawodniczemu jak i trenerskiemu. Zaczynajmy!

1.Są takie starty przed którymi wszystko jest dopięte na ostatni guzik, rok a czasem i więcej czasu przygotowań, setki godzin treningów, potu, łez, wyrzeczeń. Wydaje się, że wszystko jest super, jesteśmy zmotywowani. Niestety okazuje się, że nie wychodzi po naszej myśli. Załamujemy się. Jak sobie z tym radzić? Szybko zapomnieć? Wyciągnąć wnioski? Zmienić coś w planie? Co najczęściej jest winne? Gdzie szukać problemu?

Przede wszystkim bardzo ważne jest samo nastawienie przed startem. Odradzam prężnie muskułów na profilu FB, deklarowanie czego to się nie zrobi, czy hasztagów w stylu jadę po złoto… a potem znowu hajs w błoto. Nie narzucajmy sami na siebie presji. Po drugie miejmy w zanadrzu coś jeszcze: nie tylko wynik, ale także radość z samego startu, wyjazdu w ciekawe miejsce, spotkania ze znajomymi… wtedy bez względu na wynik wracamy zadowoleni, a gdy się uda radość jest podwójna. Trzecia kwestia to zrozumieć (jeśli idziemy na miejsce), że startuje wielu, wygrać chce każdy ale miejsc na podium jest ograniczona ilość i zawsze mogą znaleźć się lepsi. Po czwarte nie denerwujmy się i nie przejmujmy (jeśli idziemy na czas) sprawami na które nie mamy wpływu– na przykład zła pogoda, defekt sprzętu itp. Po piąte- każda porażka z której wyciągniemy wnioski nie jest przegraną, a jedynie kolejnym krokiem na przód, im dłużej gonimy króliczka tym większa satysfakcja z jego złapania, co to by było za wyzwania jak by króliczek nie uciekał tylko stał i łapalibyśmy go zawsze. Po szóste- bądźmy cierpliwi i pokorni. Mi zrealizowanie celu złamać 9 h na IM zajęło 3 lata mimo dużego doświadczenia w triathlonie i ogromu włożonej w to pracy. Czy zapominać o porażkach- nie, sukcesy nas uskrzydlają, ale kształtują nas porażki, u mnie na każdy zdobyty medal Mistrzostw Polski przypada z 5 czwartych miejsc. Czemu mnie to nie załamało- bo jeśli nawet byłem czwarty, nie zrealizowałem celu, ale przygotowywałem się starannie i walce dałem z siebie wszystko co mogłem, to nie mam sobie nic do zarzucenia, po prostu ktoś inny był lepszy. Należy przyjąć to z godnością, pogratulować i dalej robić swoje. Ważne jest by prowadzić dzienniczek treningowy bez względu na to czy się ma trenera czy nie. Dobrze też po nieudanym starcie nie poddawać się tylko dalej kontynuować pracę, ta dobrze zrobiona w końcu oddaje. Wracamy wtedy do dzienniczka i analizujemy- co robiliśmy, jak robiliśmy, kiedy nie szło, kiedy szło, z jakich bodźców to wynikało, ile było treningów, ile odpoczynku… te wszystkie dane pozwalają nam wprowadzić korekty i w następnym sezonie jesteśmy już dużo mądrzejsi, a nasze szanse na sukces rosną.


2.Domowe metody, własny trening mentalny zamiast psychologa sportowego. Jak możemy wcześniej przygotować swoją głowę do ważnych dla nas startów?

Ważnym elementem jest wizualizacja sukcesu oraz przebiegu całej rywalizacji od śniadania rano do masarzu za linią mety. Każdy ma też coś co go motywuje, dodaje mu siły. U mnie jest to rodzina. Dobrze więc wszystko tak zaplanować by w kluczowym momencie mieć ze sobą takie wsparcie. Często przed ważnymi startami staram się też za dużo już o nich nie myśleć. Wychodzę z założenia, że to co miałem zrobić już zrobiłem w ciągu roku na treningach i już i tak nic nie zmienię, a mogę jedynie zepsuć, więc idę np. ze znajomymi do kina, czy na deser, relaksuje głowę. 😀

Filip ze swoim największym wsparciem i motywacją – RODZINĄ!

3.Przed samymi zawodami. Wnikliwe rozmyślania, wizualizacja czy wręcz przeciwnie – luz i zajęcie głowy czymś innym? Wiadomo, że każdy reaguje inaczej, a jak Ty do tego podchodzisz? Co jest najbardziej efektywne?

Jak radzę sobie na kilka dni przed startem pisałem powyżej. Bezpośrednio przed samym wyścigiem staram się podejść do tematu profesjonalnie tak by potem nie mieć do siebie pretensji o głupi błąd. Czytam regulamin, plan minutowy, ustawiam sobie co w dniu zawodów i o której będę po kolei robił (pobudka, śniadanie, boksy, rozgrzewka). Szykuje sobie wcześniej wszelki niezbędny ekwipunek by czegoś nie szukać na ostatni moment. Jeśli nie znam trasy, a mam takie możliwości to staram się z nią zapoznać. Podam przykład jednego zawodnika z którym kiedyś pracowałem. Pewny siebie co to nie on, wszystko wie, czuje się mocny, śmiechy, chichy, żarty, fejsbuki… pytam- zapoznałeś się z trasą?? Tak luz, wszystko wiem… i po dobrym pływaniu będąc liderem pojechał rundę pod prąd, mimo, że były strzałki, oznaczenia kilometrów… potem pretensje do całego świata, organizatorów, wolontariuszy… brak umiejętności uczciwego spojrzenia na siebie i szczerej odpowiedzi- kto zawalił, kto nie sprawdziła trasy, choć na wszystko inne nieistotne miał czas.

4.Czasem niestety spotka nas choroba czy kontuzja. Często załamujemy się, że cała dotychczasowa praca poszła na marne. To prawda czy złudzenie? Jak reaguje nasz organizm na przerwy w treningu?

Dobra robota nigdy nie ucieka! 😀 Chowa się na jakiś czas pod kamień, ale tak samo szybko jak znikła tak samo szybko wraca. 😀 Mamy też pewną pamięć mięśniową. Dajmy na to był pływak nawet po przerwie  w kilka tygodni potrafi wrócić do przyzwoitego poziomu. Kontuzje i choroby się zdarzają i też musimy być na to gotowi. Nasz sport jest tak wszechstronny, że czasem nie mogąc biegać i tak możemy pływać czy jeździć. Nawet jak nie możemy robić już kompletnie nic, to znacznie szybciej i łatwiej wrócimy do poziomu na którym już byliśmy, niż zrobi to ktoś kto nigdy tam nie był. Najgorsze są pierwsze dni po przerwie, potem z każdym krokiem na przód szybko się zapomina o chorobie. Ważne by się zwyczajnie nie poddawać.

Dziękuję bardzo, dałeś nam solidny zastrzyk informacji, z których na pewno nie jeden zawodnik będzie czerpał. Zainteresowanych historią i osiągnięciami Filipa kieruję na jego stronę internetową – http://www.filipprzymusinski.pl/.

Powodzenia w sezonie i do zobaczenia na zawodach! 🙂